Z pamiętnika młodej stomatolożki: Książkowi Doktorzy.

Dziś kolejny etap podróży po literackiej galerii lekarskich postaci. Tym razem robimy ogromny skok- od „ Ludzi bezdomnych” do „Doktorów” Ericha Segala.

„Doktorzy” to książka, gdzie odnajdujemy panteon lekarskich bohaterów, są to studenci Harwardzkiej Szkoły Medycznej, zafascynowani medycyną i lekarskim rzemiosłem. Stają przed trudnymi wyborami, walczą ze swoimi słabościami, przeciwnościami losu. Autor rozpoczyna książkę cytatem Paracelsusa, który według mnie całkowicie oddaje sens i założenia medycyny:

 

„ Fundamentalną podstawą medycyny jest miłość.”

Tak proste zdanie, a zawiera jak wielką prawdę oraz wskazówkę potrzebną do zrozumienia tej jakże trudnej dziedziny nauki i życia. Właśnie w zgodzie z tą zasadą postępuje główny bohater- Barney Livingston.

 

Poznajemy Go już jako dziecko, mieszkańca Brooklynu. Sam doświadcza tragedii- śmierci ojca, gdy wezwany lekarz nie chce udzielić pierwszej pomocy. Ten fakt głęboko zapadł w psychikę młodego człowieka. To, jak również sąsiedztwo i bliska znajomość z Lekarzem-ojcem przyjaciółki- spowodowało, że postanawia również zostać lekarzem. Na studiach poznaje przyszłych doktorów. Tak oto charakteryzuje ich sam Autor: „Są to w większości mężczyźni z sześcioma wyjątkami i w większości są to ludzie biali z jednym wyjątkiem. Wśród nich są geniusze na granicy szaleństwa, sportowcy, jeden niedoszły ksiądz.” Czyż w swoich własnych studenckich grupach nie odnajdujemy tych archetypów?

Po trudnych studiach, na których wielu współtowarzyszy nie poradziło sobie fizyczne lub psychicznie, Barney zostaje psychiatrą. Uważa, że właśnie w ludzkim umyśle znajduje się klucz do zdrowia człowieka.

W czasie swoich spotkań z pacjentami chce im pomóc, niekoniecznie drogimi farmaceutykami, szpitalnym leczeniem czy operacją, lecz rozmową. Zwróceniem uwagi na kogoś, kto tak bardzo tej uwagi potrzebuje. Gdy pomimo jego starań leczenie nie odnosi skutku, czuje się winny, zdruzgotany. Tak samo jak innym stara się pomagać swoim przyjaciołom. O innych dba bardziej niż o siebie i swoje życie uczuciowe w czym przypomina wcześniej wspomnianego Tomasza Judyma. Jednak w przeciwieństwie do niego nagle odnajduje w swojej wieloletniej przyjaciółce- też lekarce- to źródło siły, energii, pasji. Dzięki temu, jeszcze lepiej rozumie swych podopiecznych. Jego medycyna w pełni opiera się na złotej zasadzie Paracelsusa.

Fot. http://www.tapeciarnia.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *