Dentysta na Facebook’u

Zapewne większości z nas zdarzyło się przeglądać profil osoby nieznajomej, nowo poznanej, bądź takiej którą znamy „ze słyszenia”. W dobie portali społecznościowych to zjawisko dość powszechne i naturalne. Idąc tym tropem, doszłam do wniosku, że pora przejrzeć swój profil studencki i pomyśleć o tym, że w oczach niektórych jestem już lekarzem. I tak przez kilka miesięcy żyłam w przekonaniu, że dla osób spoza grona moich znajomych ja i moje życie prywatne jest poza zasięgiem…

Jakież było moje zdziwienie kiedy kilka dni temu zadzwoniła moja mama i zapytała dlaczego w sekcji polubione pod moim nazwiskiem widnieje: „P…., idę spać”. Niestety pod wpływem impulsu, sesji, kolejnej nocy z kubkiem kawy i głową w książce uzewnętrzniłam swoje emocje w taki, a nie inny sposób, totalnie o tym zapominając. Inwigilował mnie mój potencjalny pacjent – moja mama. Nie trzeba się rejestrować, zakładać kont. Kochany wujek Google zrobi całą robotę, wystarczy wpisać imię i nazwisko
w wyszukiwarkę.

Uważam, że wykonując zawód zaufania publicznego powinniśmy od czasu do czasu zweryfikować pewne informacje. Jeżeli czujemy, że pewne treści, zdjęcia, są odzwierciedleniem nas, nie usuwajmy tego. Zawsze istnieje możliwość ograniczenia dostępu dla osób trzecich. Pamiętajmy, że każdy jest człowiekiem, każdy ma swoje życie poza pracą. Prywatny profil społecznościowy? Dlaczego nie. Prowadźmy go jednak tak, aby nie kolidował z naszym życiem zawodowym, a przede wszystkim, żebyśmy sami czuli się z nim dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *