Dentysta specjalista vs. pacjent specjalista

Przychodzi, siada i wie. Wie z jakiego powodu boli. Postawił już diagnozę. Zaraz, zaraz… przede wszystkim to wie jak leczyć! Teraz szybciutko powie co mamy zrobić  i będzie wyleczony. Ot co! Ty też już miałeś specjalistę na fotelu?:)

Z czym zgłosił się pacjent?

U kobiety przebiega to raczej standardowo – ciąża. No i zęby poleciały. A jak nie ciąża to co? Geny! Siada pacjent i mówi: „Wie Pani, bo u nas w rodzinie to wszyscy tak mają. Słaba kość. Słabe zęby.” Czasem po tacie. Nieraz po mamie. Najgorzej jak się skumulują!

Jakie dolegliwości zgłasza?

Boli. Puchnie. Jak się dziura zrobiła to hoho! Dwa dni temu się zrobiła! I od razu pół zęba poleciało!

Leczenie w przeszłości?

Parę lat już nie był w gabinecie. Po co jak nie bolało? Nic się nie działo. Nie było potrzeby. Jak lekarz kiedyś leczył to źle wyleczył. Wie i już. W internetach wszystko piszą! A jak się coś zrobi na śluzówce to nie ma jak przytknąć troszkę spirytusu na watce. Grunt to dobrze zdezynfekować.

Jak my mamy leczyć?

I ty tutaj myślisz człowieku o testach diagnostycznych, rtg. Analizujesz całą swoją wiedzę. Wszystko byle ratować ząb. A tu trzeba rwać! Jak się wyrwie to nie ma i nie boli. Jakbyś chciał doktorku wiedzieć to pójdzie raz dwa. Tam są takie małe korzonki i już po sprawie. Poza tym jak w 1987 miał usuwany ząb to była chwila, bo dobrze mu zęby wychodzą. Ten też wyjdzie. A co do leków przeciwzakrzepowych to już bez przesady z tym wymyślaniem, odstawianiem.

angelika nr 5Jednym słowem – ciężki orzech do zgryzienia. Przy każdym specjaliście można się jednak czegoś nauczyć. Tutaj chyba głównie cierpliwości i opanowania. Niech naszą misją stanie się uświadamianie. Oby coraz mniej zębów „leciało” po ciąży!:)

 

Fot.dca-blog_pregnancy-oral-care.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *