Dlaczego pacjent nie jest klientem?

Za każdym razem gdy ktoś nazywa pacjenta klientem budzi się mój wewnętrzny sprzeciw. To określenie dźwięczy mi w uszach jakby ktoś mocno przetarł paznokciami po tablicy.


Lekarze tak nie mówią. Wyrażają się tak czasem znajomi, rodzina, ludzie spoza branży. Czyli wszyscy ci którzy bywają pacjentami. Tak bardzo wszyscy jesteśmy na co dzień konsumentami, że określenie „klient” leci zupełnie z automatu. U stomatologa o wiele łatwiej się tak określić, bo przecież nikt tam życia nie ratuje. Choroba wydaje się też nie taka znowu zjadliwa. Na ból zęba nikt jeszcze nie umarł. Dużo estetyki i pięknego uśmiechu, stąd klient.

Na stan rzeczy wpłynęli po części sami dentyści. Wiele praktyk ma podejście mocno komercyjne.
Coraz większe znaczenie ma wszystko co jest dokoła leczenia. Kliniki wyglądają jak hotelowe spa. Z jednej strony to dobrze, lecz wyraźny jest też coraz bardziej charakter usługowy.

U stomatologa jest się natomiast pacjentem a nie klientem.

Określenie klient odnosi się do równowagi w relacji między zapewniającym dobro, a odbiorcą. Klient sam wybiera co uznaje za niezbędne po czym płaci pieniądze, które są swego rodzaju gwarantem jakości.
Rola pacjenta jest natomiast bardziej pasywna nawet jeśli leczenie jest odpłatne. Jest on kimś kto z samej definicji cierpi w mniej lub bardziej wyrażony sposób. Chodzi tu o istnienie bólu, ale też wszelki rodzaj dysfunkcji. Lekarz ma za zadanie nie tylko zapewnić dobro, lecz też samemu określić jakie ono będzie tak aby w najbardziej adekwatny sposób zapewnić pomoc.

Tak mówi definicja. Ludzie zaś mówią, że leczą zęby. Nikt ich nie kupuje. Niech więc pacjent pozostanie pacjentem, a klient klientem.

Comments
  1. mm2 lata ago
  2. 2 lata ago
  3. 2 lata ago
  4. 2 lata ago
    • 2 lata ago
  5. 1 rok ago

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *