Dobrze – tanio- szybko

Środek dnia. Poczekalnia pełna pacjentów. Atmosfera ciężka. Każdy czeka na wywołanie jego nazwiska. W głowie ma zaplanowany cały dzień i nie na rękę jest mu czekać. W tym momencie wkracza pacjent. Z BÓLEM. Od progu ze łzami w oczach.

Każdy na pewno miał szansę być świadkiem takiego obrazka. Pracując na NFZ pacjentów „bólowych” należy przyjąć w dniu zgłoszenia bez względu na to ile osób mamy umówione na ten dzień. Trzeba też zaznaczyć, że chodzi tu o ból oznaczający ostry stan zapalny, ropień.
Rejestracja i poczekalnia zdobyte. Pacjenci w poczekalni niezadowoleni. Na fotelu siada delikwent. Z BÓLEM. Nagle okazuje się, że w sumie to teraz nie boli. Bolało, ale tydzień, miesiąc temu. Ale generalnie „tu mu się wykruszyło, tam coś zachodzi i w ogóle to ma dziurkę w ząbku” i chce się leczyć. Już. Teraz. Natychmiast. Przecież już siedzi na fotelu, a to, co trzeba zrobić to tylko minutkę trwa.
Faktycznie „minutka”. Minutka, w której trzeba pacjenta zbadać, zaplanować leczenie i je wykonać. Najczęściej te „minutki” rozciągają się na pół, a czasem i całą godzinę. Zero szacunku dla pacjentów umówionych na planowe godziny. Liczy się tylko to, że JA TERAZ mam czas i ochotę się leczyć.

 

Do dentysty dalej wpada się jak do sklepu – po wykonanie usługi. A skoro tak…. to czasem aż mnie korci żeby wywiesić taką karteczkę na drzwiach:

Martyna-Zajkowska-Post-nr-6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *