Endorfiny przede wszystkim!

Euforia biegacza to piękny przykład niesamowitego działania ruchu na nasz organizm. Jak pisała wcześniej Kasia,  joga i medytacja są najlepszym narzędziem do osiągnięcia harmonii duszy i ciała. Chciałabym napisać o ruchu w nieco innym, żywszym wydaniu.

Taniec.  Mam idealną radę na chandrę – pomaga zawsze:  puśćcie sobie ulubioną piosenkę i poskaczcie trochę do jej rytmu. Jeśli ktoś słucha tylko mrocznego ambientu może niech lepiej poszuka czegoś nieco weselszego… Gwarantuję  poprawę humoru.

Wiele radości daje nauka tańca z możliwością wykorzystania jej na parkiecie. Coraz bardziej popularne w Polsce są salsoteki, na których można się wyszaleć w gorących rytmach.  Na pierwszą salsotekę trafiłam przez przypadek. Podszedł do mnie jakiś chłopak  i mimo moich protestów  wyciągnął na parkiet. Pokazał krok podstawowy i tak poprowadził, że nawet go za bardzo nie podeptałam.  Była to bachata  – taniec pochodzący z Dominikany.  I tak to się zaczęło.

Na początku chodziłam tylko na salsoteki, gdzie uczyłam się na parkiecie kolejnych kroków. Jednak po paru totalnych „parkietowych” klęskach postanowiłam zapisać się na kurs. Polecam wszystkim gorąco bachatę!  Jest tak przyjemna, że podczas tańca uśmiech nie schodzi z twarzy, endorfiny skaczą, a problemy dnia codziennego odchodzą w niepamięć.

Na mojej drodze pojawiły się  też inne tańce:

Kizomba – tutaj bardziej liczy się wyczucie partnera. Nie jest to spektakularny taniec, ale wymaga maksymalnego skupienia i wyostrzenia zmysłów.  Partnerki podczas tego tańca zamykają oczy, żeby czuć na którą nogę partner przenosi ciężar ciała i jaki ruch zaraz wykona. Trzeba mocno przytulić się klatką i nawet czasem skroniami, dlatego nie zawsze taniec ten może być przyjemny:).

Salsa Cubana – szybsza,  nieco trudniejsza, ze względu na wiele figur otwartych  – trzeba wiedzieć samemu jaki krok postawić, bo nie zawsze partner poprowadzi w tak oczywisty sposób jak w w/w tańcach.

Salsa New York – wyzwanie dla mnie. Byłam dopiero jeden raz. Rytm jeszcze mi nie wychodzi. Jak na razie dla mnie najtrudniejsza, ale może jak ją lepiej poznam, to spojrzę na nią inaczej.

Zouk – uwielbiam go! Jest taki lekki, zmysłowy i delikatny. Emocje – najbardziej widać je w tym tańcu. Poza tym kobiety dużo machają głową – co przyda się dentystkom, po całym dniu z obciążonymi mięśniami obręczy barkowej.

Moje opisy nie są profesjonalne, ponieważ dopiero 2 miesiące temu zaczęłam przygodę z tańcem.  Zachęcam wszystkich, żebyście spróbowali każdego z nich. Na pewno znajdziecie coś dla siebie.  Ostrzegam – to uzależnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *