Jestem szczęśliwym człowiekiem

Odnoszę wrażenie, że bycie szczęśliwym jest w dzisiejszych czasach uznawane za wyznacznik spełnienia, wręcz konieczność. Punkt, do którego dążymy przez całe życie, taki puchar na mecie wyścigu… A lubimy nagrody, prawda?

Wyobraź teraz sobie: dobiegasz do mety- dostajesz swój puchar- co to jest? Czego się spodziewasz?

Czym jest to Twoje szczęście?
No właśnie. Każdy chce być szczęśliwy, oczekujemy czegoś spektakularnego, ale często nie do końca sami wiemy, co to dla nas znaczy. Wciąż dążymy do szczęścia. Kiedyś wreszcie będziemy szczęśliwi, ale jeszcze nie teraz…
I tu popełniamy błąd.
Szczęście wcale nie jest punktem, którego przekroczenie prowadzi nas do „krainy wiecznej radości i zadowolenia”. To nie jest wartość stała tak jak i człowiek nie jest stały. Osiągniesz jedną rzecz- zapewne zechcesz następnych. Z czasem zmienia się twoje myślenie i potrzeby. Ty się zmieniasz.

 

Jestem szczęśliwym człowiekiem. I zauważam to codziennie.
Myślę, że szczęście polega na zauważaniu i docenianiu drobnych rzeczy. Zauważaniu teraz, a nie czekaniu na coś… co może się nigdy nie wydarzyć.

Gdzie jest to moje szczęście w takim razie? W ulubionej piosence, której słucham już 12 raz, w kupieniu nowych kolorowych skarpetek, w kilku zdaniach rozmowy, która sprawia, że się uśmiecham. To takie banalne, proste i codzienne. Ale prawdziwe.
Jestem szczęśliwym człowiekiem. I zauważam to codziennie. Dlaczego? Bo człowiek ma wybiórczą percepcję- jeśli wmówi sobie, że ma pecha to zacznie się na nim skupiać do tego stopnia, że będzie zauważał tylko to, co mu poszło nie tak.

 

Odkrywania szczęścia w drobnostkach można się nauczyć.
Czytałam jakiś czas temu o akcji, której każdy uczestnik 1 stycznia przygotował pudełko. Codziennie wrzuca do niego 1 karteczkę z zapisaną rzeczą, która w danym dniu sprawiła, że był szczęśliwy. W nowy rok każdy otworzy swoje pudełko, żeby zobaczyć jak dobry był dla niego poprzedni. Myślę, że warto jest spróbować.

Więc tak sobie siedzę na podłodze w kuchni po 11 godzinach pracy i 3 godzinach sprzątania po przeprowadzce. Jest godzina 1:30, a ja skończyłam myć okna i właśnie piszę post. O szczęściu. I jestem szczęśliwa. Bo w sumie takie jest to moje dzisiejsze szczęście- móc o 1 w nocy napisać post i potańczyć przy myciu okien (czytaj: wywijać ile wlezie skoro nikt nie patrzy 🙂

Wpis bierze udział w Karnawale blogowym.

Comments
  1. 2 lata ago
  2. 2 lata ago
  3. mm2 lata ago

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *