Kinder niespodzianka

Praca stomatologa często ograniczana jest przez sztywne ramy procedur czy ogólnie przyjęte standardy. Co się jednak dzieje kiedy ten usystematyzowany świat zderza się z polską rzeczywistością, pomysłowością i życiową zaradnością?

Od kiedy na studiach zaczęłam mieć kontakt z pacjentem jestem pod ciągłym wrażeniem rzeczy, które mi się przytrafiają w ramach wizyt. Nie raz udało mi się znaleźć w sytuacji, która wymagała ode mnie mocnych „nerwów” i dobrej maseczki ukrywającej zdziwienie, które mogłoby być źle odebrane.

Pewnego razu trafił do mnie pacjent z prośbą o korektę starej protezy „bo robienie nowej zajmuje kilka tygodni a w ogóle to szkoda plastiku”. Prośba wydawałaby się standardowa gdyby nie to, że pacjent użytkował protezę swojej zmarłej kilka miesięcy temu żony.

Jeden z pacjentów przyniósł wyszukany na pchlim targu opornik celem przetopienia jego części na koronę protetyczną. Tłumaczył, że bardzo spodobał mu się kolor metalowego styku tegoż opornika.

Zdarzyło mi się też mierzyć z „dziwnymi przypadłościami dietetycznymi u dzieci”.

Jedna z mam zaskoczyła mnie pytaniem, cytuję: pani doktor powiem wprost, moje dziecko żre tynk ze ściany. Czy czegoś mu brakuje? Druga natomiast trafiła na chirurgię stomatologiczną celem wypisania kolejnego skierowania na pantomogram, gdyż „pewnie mi pani nie uwierzy, ale poprzednie skierowanie zeżarło mi moje 9-miesięczne dziecko.”
Najbardziej jednak rozśmieszył mnie chłopiec- 7-letni syn jednej z lekarek. Mama postanowiła zdewitalizować mu ząb mleczny. Rzuciła więc do asystentki w potocznym języku: „możesz mi podać truciznę?” Na te słowa chłopiec zalał się łzami i zanosząc się zaczął prosić: „Kobiety kochane. BŁAGAM. Nie zatruwajcie mnie!” czym rozłożył cały gabinet na łopatki.

Kiedy rano przychodzę do pracy wszystko mam przygotowane. Wiem co gdzie leży, wiem kiedy przychodzą poszczególni pacjenci i co mam zaplanowane do zrobienia. Zawsze jednak czeka na mnie taka mniejsza lub większa „Kinder Niespodzianka” i za to właśnie lubię pracę z ludźmi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *