Lecz człowieka, dbaj o siebie!

Dobry stomatolog często postrzegany jest jako perfekcjonista. Swoje zadanie wypełnia dokładnie, wręcz pedantycznie. Dba o każdy detal pracy począwszy od precyzyjnej organizacji miejsca pracy, po komfort odwiedzającego go pacjenta.

Ze skupieniem i spokojem rysującymi się na twarzy rozwiązuje powierzone mu problemy. Dobry stomatolog jest świadomy odpowiedzialności, którą dźwiga na swoich barkach nie tylko w gabinecie stomatologicznym ale także i po opuszczeniu go. DOBRY STOMATOLOG NIESTETY NIE DBA O SIEBIE.

Ryzyko zawodowe dotyczące lekarzy stomatologów obejmuje wiele czynników. Należą do nich hałas, wibracje, kontakt z patogenami, środkami chemicznymi i biologicznie reaktywnymi, obciążenie fizyczne jak również psychiczne oraz niestety wiele innych. Przed znaczną częścią z wymienionych czynników bronimy się podświadomie korzystając z odzieży ochronnej, rękawiczek, przyłbic stomatologicznych, a także rzetelnie i świadomie wykonując swoją pracę. Niestety wiele czynników usilnie ignorujemy po to, aby o ich skutkach przekonać się dopiero za kilka lat.

Nie da się ukryć, że praca stomatologa jest specyficznym rodzajem pracy fizycznej. Występuje tu obciążenie stale tych samych części układu kostnego, stawowego, mięśniowego oraz wymuszona pozycja ciała. Skutkami czego są parestezje, drętwienia, zmiany w obrębie nerwów obwodowych, powtarzające się epizody bólu głowy, uczucie ogólnego wyczerpania, a konsekwencji pogorszenie się naszego stanu psychicznego. Z pomocą śpieszą nam podręczniki uczące ergonomii pracy regulujące zasady postępowania w zakresie pracy z asystą czy pozycji przyjmowanej w trakcie zabiegów. Brzmi rozsądnie prawda?

Konfrontacja z rzeczywistością nie prowadzi jednak do tak prostego rozwiązania problemu. Naszym najczęstszym przeciwnikiem okazuje się być czas. To właśnie w pośpiechu często przyjmujemy pozycję pozwalająca na najefektywniejsze wykonanie zabiegu nie zważając na ułożenie naszej sylwetki. Czas nie pozwala także na korzystanie z przywileju odpoczynku, chociażby naszego narządu wzroku. Praca w pośpiechu wprowadza napięcie,a w lekarzu kumuluje się stres, który po przekroczeniu progu gabinetu zabiera ze sobą do domu.

Jako że czynniki determinujące problem są bardzo różne, nie ma jednego sposobu na uporanie się z nim. W moim przypadku rozwiązanie bazuje głównie na wzmaganiu w sobie dobrych nawyków, w tym zasad pracy ergonomicznej. Dla kogoś innego może być to ścisłe przestrzeganie krótkich przerw w pracy, a także formy aktywności pozazawodowej- joga, taniec, wizyta na siłowni, spacer z psem oraz wszystko to co przynosi odprężenie. Bądźmy lekarzami którzy również w odniesieniu do siebie stosują zasadę, że lepiej zapobiegać niż leczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *