Lewitujmy!

Kręcenie się na karuzeli, lewitowanie, pływanie. Takie uczucia mogą zupełnie zastąpić lęk i dyskomfort podczas leczenia stomatologicznego.

Ostatnio coraz częściej stosuję sedację wziewną podtlenkiem azotu i chciałam podzielić się moimi doświadczeniami. Nie będę tu pisać o synapsach i neuroprzekaźnikach, lecz skupię się na zachowaniu pacjenta .

Dziecko leży ze słuchawkami na uszach i ogląda bajkę, a na nosie ma pachnącą maseczkę. Ogólnie nie obchodzi go, co będziemy robić , bylebyśmy nie przeszkadzali w oglądaniu bajki. Jeśli chcemy jednak nawiązać kontakt z pacjentem, opowiadać mu na bieżąco o etapach leczenia, to musi to być powiązane z bajką. Oliwier uwielbia bajkę Auta, więc co wizytę jest wyścig. Które auto wygra, to będzie miał narysowane na ząbku. Jak jedzie Złomek, to pracuję różyczką, a jak jedzie Zygzak McQueen to pracuję turbiną. Chłopiec kibicuje. Wygrał McQeen, więc będzie czerwone wypełnienie.

Oliwier przed sedacją nie pozwalał nawet na badanie.

U większości dzieci jednak bardziej sprawdzają się bajki, gdzie jest dużo latania, pływania itp. Hipnotyzującym głosem dokonujemy również sedacji werbalnej. Dziecko wtedy lewituje czy tańczy z bohaterami w kosmosie.

Niepamięć wsteczna to kolejna szalenie ważna cecha sedacji. Nawet gdy wystąpi mniej przyjemny moment, nawet gdy dojdzie do płaczu, dziecko później tego nie pamięta i twierdzi, że było super i fajnie.

Dorośli również często potrzebują sedacji. Pani Ola z przerażeniem siadała na fotelu. Widząc dmuchawkę broniła się odruchowo. Dodatkowo nie do zniesienia był dla niej dźwięk pracy końcówek i zapachy „stomatologiczne”. Sedacja przyniosła rozluźnienie i poczucie obojętności. Podczas jednogodzinnej wizyty wyleczyłam 2 zęby w znieczuleniu przewodowym. Pani Ola opisuje uczucie podczas sedacji jako zbliżone do upojenia alkoholowego. Lęk minął – teraz już Pani Ola leczy się bez gazu.

Zdarza się, że rodzice dzwonią z informacją, że dziecko leczyło się wcześniej u innego lekarza i chcą przyjść do nas od razu na wizytę w sedacji. Trzeba jednak zrobić jedną bądź kilka wizyt adaptacyjnych, aby dziecko przekonało się, że w gabinecie jest przyjemnie i bezboleśnie. Umawiamy się na „seans filmowy”, na który dziecko przynosi swoją bajkę lub ja wybieram odpowiednią. Dziecko już wcześniej dostaje maseczkę i ćwiczy w domu oddychanie przez nos.

Sedacja jest wspaniałym rozwiązaniem, jednak pamiętajmy, że czasem wystarczy porządna wizyta adaptacyjna. Nie można zapominać również o tym, że leczenie „z gazem” ma na celu przełamanie lodów i po kilku sedacjach przechodzimy do leczenia bez podtlenku azotu. Dodać również należy, że zdarzają się (rzadko na szczęście) przypadki, gdzie sedacja nie jest skuteczna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *