Nie licz na nic i nie licz na wdzięczność

Ciężki przypadek medyczny. Pot spływa po czole. Całe skupienie na pacjencie przez długi czas. Narobiliśmy sobie opóźnienia, ale to nie jest dla nas istotne. Bolą palce, nadgarstek, plecy, ale najważniejsze dla nas jest pomóc mimo wszystko.

Udało nam się rozwiązać problem i przepełnieni dumą i radością tłumaczymy wszystko pacjentowi. W odpowiedzi słyszymy:

Ale mnie Pan wymęczył! Już chciałem wyjść! Gdybym wiedział, że tyle będzie to trwało, to bym się nie decydował.

Albo:

I po co Pani szukała tego kanału, teraz muszę więcej zapłacić.

Wychodzimy do poczekalni, a tam spada na nas deszcz pretensji za opóźnienie. I tyle z naszej euforii. Punkt dla wypalenia zawodowego.

Ostatnio na jednym ze szkoleń psychologicznych, prowadzący powiedział dwa słowa o wypaleniu (szkolenie dotyczyło zupełnie innych tematów), ale dotarło to do mnie bardziej niżby to miały być całe warsztaty poświęcone temu zagadnieniu.

Zrozumiałam to w następujący sposób :

  1. Wszystko zależy od nas, od naszego podejścia.

 

  1. Pacjenci są różni – nie będziemy przyjmować tylko przyjaznych, wesołych i kulturalnych ludzi.

 

  1. Bardzo trudne: Trzeba zdystansować się emocjonalnie. Rozumieć problemy pacjenta, ale nie popadać w czarną rozpacz nad jego losem.

 

  1. Nie możemy liczyć na wdzięczność. Zazwyczaj ludzie dają z siebie dużo i oczekują, że zostanie to docenione. To błąd. Róbmy swoje jak najlepiej tylko możemy, nie oczekując, że druga strona uszanuje nasz wysiłek. Takie życie – trzeba się z tym pogodzić, a wtedy niespodzianka jaka nas spotka może być tylko pozytywna:)

Brzmi to bardzo dosadnie, ale co będę  owijać w bawełnę:).

Na szczęście zdarzają się też pacjenci, którzy doceniają nasz wysiłek (posiadam to szczęście, że mam takich dużą większość:-) i o takich sytuacjach trzeba sobie jak najczęściej przypominać, a wtedy serce się raduje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *