O dziecięcej motywacji

Wizyta u dentysty niestety często kojarzy się młodym pacjentom niezbyt przyjemnie i jest to dość powszechny fakt.

O ile dorosły pacjent jest w stanie dobrze zrozumieć celowość wizyt, czyli ich wartość zdrowotną oraz profilaktyczną, o tyle młody pacjent tych wartości nie potrafi jeszcze dostrzec. I tak aby zmotywować dzieci do częstszych odwiedzin w progach gabinetów stomatologicznych, dysponują one coraz szerszą ofertą udogodnień, skierowanych specjalnie do najmłodszej grupy pacjentów. W poczekalniach nie dziwi nas już monitor z wyświetlanymi bajkami, kąciki z zabawkami aby oczekiwanie nie dłużyło się nadmiernie, duże akwaria z kolorowymi rybkami, a nawet leczenie wykonywane na unicie w kształcie dinozaura!

Domowa motywacja

Aby mały pacjent mógł przekonać się o plusach wizyty u dentysty, najpierw musi się do niego zgłosić. Tak więc w celu zachęcenia maluchów, rodzice bądź opiekunowie stosują najczęściej tzw. „ domową motywację”. Jak poznać pacjenta który doświadczył tego typu inicjacji? Jest to dość proste, ponieważ pacjenci Ci często pytają się czy po wizycie od razu będą mogli jeść, bo muszą iść na pizzę lub do Mc Donalda. Często z nadmiaru emocji pacjentowi zdarzy się pochwalić nowym traktorem albo lalką, która zapewne chwilę po wizycie wejdzie w jego posiadanie. I chodź niejednokrotnie zazdrościmy maluchom łupów, to nie bierzemy przechwalania do siebie- wszak wiemy jak ważnym czynnikiem dla dziecka jest motywacja! 😉

Motywacja pozabiegowa

Aby wizyta u lekarza okazała się kompletna powinna zakończyć się miłym akcentem. W związku z tym na maluchy w gabinecie zawsze oprócz przestrogi i dobrych rad czeka jeszcze mały prezent. Może być to naklejka, guma bez cukru, darmowa próbka pasty lub lizak bezcukrowy. Zdarza się jednak że zapasy podarunków niespodziewanie się kończą. W takim wypadku pomysłowy lekarz może obdarować pacjenta balonem z rękawiczki, bądź erytrozynową „magiczną” tabletką to wybarwiania płytki w domu. Znana jest mi także historia doktora, który w prezencie po zakończonej wizycie wręczał każdemu pacjentowi cukierka. Lekarz ten był jednak świadomy, iż nie działał do końca w zgodzie z zasadami profilaktyki, więc do każdego cukierka dołączał również radę: „możesz zjeść go już teraz, ale jak go zasadzisz i cierpliwie poczekasz to urośnie Ci całe drzewo cukierkowe!”, tak więc i wilk był syty i owca cała 🙂

Jedno pozostaje niezmienne- dziecko moment podarunkowy traktuje jako cel swojej wizyty, a wizja zbliżającej się nagrody i pochwały często pozwala mu przetrwać strach i trudy wizyty. W związku z tym zawsze powinno się o nim pamiętać, a nawet wspólnie celebrować ku poprawie przyszłej relacji z pacjentem.

Comments
  1. 3 lata ago
  2. 3 lata ago

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *