O tym jak zostałem tygrysem i co z tego wynika.

Tak, zostałem tygrysem. I nie chodzi tu wcale o drapieżną walkę o miejsca pracy.
Pomyślcie chwilę – jak wygląda w dzisiejszych czasach Curriculum Vitae? Naszprycowane jest jakże ważnymi i „bezcennymi” informacjami o naszych, jakże to wysokich kwalifikacjach. Pełna powaga. Profeska.
A co jeśli otwarcie pokazalibyśmy pracodawcy, że jesteśmy niepoważni, wszystko obracamy w żart i znamy milion głupot i tekstów z kreskówek? Znacie odpowiedź? Tak Wam się tylko wydaje… 🙂
Kiedyś zbieg okoliczności zaprowadził mnie niechcący do przybytku zabaw dla dzieci – zjeżdżalnie, kuleczki, kostiumy etc. etc… I właśnie te kostiumy na zapleczu mnie zafascynowały. Niewiele myśląc – galoty w dół i już znikam w wielkim przebraniu Tygryska z bajki o Kubusiu Puchatku. Drzwi się otwierają, w drzwiach staje kierowniczka a ja niewiele myśląc zacząłem fikać i śpiewać głośno znaną dzieciom piosenkę Tygryska: „Ma Tygrys powody do dumy! I cenę swą dobrze zna! Bo całe ciało ma z gumy, sprężyny na dole ma! (…)”. Kiedy dociągnąłem swoje tygrysie arie do końca, ujrzałem (a ciężko było czegokolwiek dojrzeć przez pryzmat wielkiej pluszowej paszczy!) kierowniczkę tegoż przybytku tarzającą się ze śmiechu. Serio. Takiego ataku głupawki nigdy wcześniej nie widziałem. Trochę mnie to początkowo zawstydziło. Ale zaraz potem dostałem propozycję pracy Jak to student, licząc się z każdym groszem, propozycję oczywiście chętnie przyjąłem.
Praca była idealna, cały dzień wydurniania się. Tygrys, Kubuś, Pirat a nawet (nie czytajcie tego dzieciom na głos!) Święty Mikołaj! Kulki! Zjeżdżalnie! Malowanie twarzy! Trampolina! Gry na konsoli na dużym ekranie! Lubiłem to robić. Ba, jeszcze mi za to płacili. (słabo, ale stabilnie)
Z czasem pojawiły się nowe zadania. Większe grupy. Półkolonie. Bywało, że musiałem zapanować nawet nad dziesiątką dzieciaków naraz na spacerach na plac zabaw! Nauczyłem się docierać do nich, rozwiązywać konflikty pomiędzy nimi. Nauczyłem się z nimi obchodzić i zapanować nad tym dziecięcym żywiołem. To miało ogromny wpływ na moje podejście do dzieci, które wykorzystuję na co dzień w pracy lekarza –dentysty. I choć nie jest najgorzej, każdy dzień podyplomowego stażu lekarsko-dentystycznego przybliża mnie do przekonania, że mam jeszcze jednak wiele do zrobienia w kontaktach interpersonalnych z małymi pacjentami…

Adam Zyśk

Comments
  1. mm4 lata ago
    • 4 lata ago
  2. 4 lata ago
    • 4 lata ago
  3. 4 lata ago
  4. 4 lata ago
  5. 4 lata ago
  6. 4 lata ago

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *