O zmniejszaniu

Opisując rzeczywistość nadajemy właściwości. Stosujemy określenia, które zobrazują temat mniej lub bardziej dokładnie. W gabinecie mówimy więc: mały, duży, nieznaczny, płytki, głęboki, delikatny, bolesny, lekko pęknięty, mocno rozchwiany i wiele innych.Są określenia podnoszące wagę sprawy i te obniżające znaczenie.

Zmniejszyć rangę rzeczy jest dobrze gdy powiemy przykładowo: „To będzie najmniejsza igiełka.” lub „Zrobię to bardzo małym wiertłem” . Możemy tym samym pomóc zniwelować stres pacjenta, szczególnie małego. Często jednak używamy tych małych słów zupełnie niepotrzebnie.

Takie zmniejszanie występuje gdy stomatolog mówi coś pacjentowi w sposób, który każe się zastanawiać, czy dany problem jest istotny czy też nie. Oto kilka przykładów: „ma Pan małe pęknięcie w tym zębie”, „jest nieznaczny stan zapalny”, „widoczna jest mała próchnica”, „pana przednie zęby są lekko rozchwiane.”, „zęby są delikatnie starte”.

Lepiej powiedzieć czy dany ząb jest pęknięty lub nie, a dziąsło w stanie zapalnym lub nie. Określenie je jako małe albo nieznaczne nie jest pacjentowi potrzebne. Gdy jest obecne, wymaga interwencji, wówczas musimy leczyć. Przecież zarówno małe jak i duże pęknięcie może powodować te same niekorzystne następstwa. Jeśli rzeczywiście jest tak małe że wręcz nieistotne to lepiej o nim nie wspominać.

Poprzez zmniejszanie nie dajemy pacjentowi odczuć powagi jego potrzeb leczniczych, co może sprawić, że zignoruje naszą diagnozę i nie będzie chciał podjąć leczenia. Nasze wypowiedzi – jako specjalistów – mają określić, czy coś jest lub tego nie ma.

Zamiast zmniejszania lepiej spróbować tego. Gdy pacjent ma pęknięty ząb powiedzmy: „Pana ząb jest pęknięty, jeśli go nie przeleczymy może się połamać.” Po tych słowach pozostaje nam czekać na decyzję wyjaśniając niejasności.

Comments
  1. 4 lata ago

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *