Opowiem Ci historię…

Kolejna wizyta kontrolna. W karcie widzę, że dotychczas wizyty odbywały się regularnie. Okazuje się jednak, że Ola ma 3 „robaki” w zębach. Trudno, trzeba je wygonić…

Dzisiaj pierwszy robal do wygonienia. Jest dzielna, ale robimy DUŻO przerw. Ręka w górze – przerwa. Tata bacznie obserwuje z tyłu. Czasem upomina za zbyt często wędrującą rękę do góry. Umawiamy się na kolejną wizytę. Wygląda podobnie…

Julia, na oko rówieśnica Oli. Trafia do gabinetu z bólem. Dziewczynka od niedawna mieszka w Polsce, pochodzi ze Wschodu. Przychodzi z wujkiem, który się nią aktualnie opiekuje. Niestety, w ząbkach jest dużo robaków. Uprzedzam, że będzie sporo pracy. Dzisiaj gonimy tego, który „gryzie”. Umawiamy się na kolejną wizytę. Wygląda podobnie…                                                                                      Po omówieniu planu leczenia danego dnia, Julia prosi opiekuna o usunięcie się w cień. Musimy omówić nasze babskie sprawy na osobności;) Po kobiecych pogaduchach przychodzi czas na kolejnego robaka. Czarujemy w zębach, a w dziury wkładamy serca, kwiatki…

Zastanawiacie się dlaczego o tym piszę? Już wyjaśniam!

Dziewczynki pewnego dnia spotkały się w gabinecie. Julia akurat wychodziła po czekającego w poczekalni wujka, kiedy przyszła Ola z rodzicami. To był przełom. Ola zobaczyła bardzo odważną, samodzielną równolatkę wychodzącą z gabinetu. Od tego momentu wchodzi do gabinetu sama. Rodzice mają czekać w poczekalni i basta! Ich pobyt w gabinecie ogranicza się do niezbędnych formalności. Nie robimy praktycznie żadnych przerw. Formówka nie wyciska już łez, jedynie zaciska oczy.

Czasami wystarczy po prostu odpowiedni wzór, prosty obrazek…

Fot.www.playfulawareness.com

Comments
  1. mm2 lata ago
  2. 2 lata ago
  3. 2 lata ago

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *