Z pamiętnika młodej stomatolożki- broń obosieczna?

Czy wszechobecność i popularność kursów pierwszej pomocy to zaleta czy ogromna pułapka i broń obosieczna?

           Zawsze sądziłam, że znajomość zasad pierwszej pomocy i umiejętność jej przeprowadzenia są bardzo ważne. Tak uważa większość z nas- codzienność też nas do tego mobilizuje. Zatem coraz więcej jest kursów, szkoleń i ćwiczeń praktycznych z tego zakresu. To też wydawało mi się ogromną zaletą- w końcu jesteśmy tak silni jak nasze najsłabsze ogniwo. Im więcej osób będzie potrafiło sprawnie przeprowadzić akcję ratowniczą tym bezpieczniej dla nas wszystkich. Tak myślałam, ale do czasu…

 

Miejsce akcji: galeria handlowa

Czas akcji: leniwe niedzielne popołudnie

Uczestnikami są trzy osoby:- dwóch lekarzy (medycyny i stomatologii) i jedna osoba poza branżą medyczną.

 

 

Historia toczy się zatem następująco: Wchodzimy w trójkę do galerii, przed nami widoczny mały tłum ludzi w korytarzu jednej z wrocławskich galerii. Blade twarze z nerwów, ochroniarze z krótkofalówkami przy uchu wyczekują na wiadomość. Patrzymy między ludźmi. Na ziemi leży młody człowiek, wokół niego wianuszek ludzi, który przekrzykuje się wzajemnie i prowadzi akcję resuscytacyjną. Patrzymy na siebie i podejmujemy decyzję- trzeba wkroczyć do akcji.

 

Postępujemy zgodnie z zaleceniami ze szkolenia: Podajemy swoje powiązanie z branżą medyczną. Zbieramy szybką informacje co się stało. Dowiadujemy się, że karetka już jedzie. Do tego czasu musimy zabezpieczyć chorego. Tu pojawia się problem…wszyscy chcą ratować z nami. Każdy uważa, że jest odpowiednio przeszkolony i wie lepiej. Mimo próśb i powtórzeń, że jesteśmy lekarzami-młodymi, ale jednak wykwalifikowanymi osobami- nikt albo mało osób nas słucha. Jednak udaje nam się doprowadzić akcję do pojawienia się sanitariuszy. Cała sytuacja się kończy happy endem. A jednak my mamy wątpliwości- co zrobiłyśmy źle? Czemu było nam trudno i wydawało się ,że poniosłyśmy jakąś małą porażkę?

 

Konkluzje? Jest ich trochę…

 

  • PIERWSZA:  dla przyszłych młodych lekarzy, którzy zostaną postawieni przez los przed podobnym problemem. Trzeba być bardziej stanowczym w kierowaniu tłumem- zwłaszcza tym bardzo chcącym pomóc. Nie można doprowadzać do bałaganu. Dlatego musimy cały czas ćwiczyć i zdolności medyczne jak i komunikacyjne.
  • DRUGA: dla osób spoza branży medycznej, szkolenia z pierwszej pomocy jak najbardziej potrzebne, ale powtarzane regularnie żeby aktualizować wiedzę i ciągle ciągle ciągle ćwiczyć. Można je znaleźć w ośrodkach akademickich, izbach lekarskich lub poszukać w internecie np. na stronach Polskiej Rady Resuscytacji- http://www.prc.krakow.pl/
  • TRZECIA: dla wszystkich. Pamiętajmy o starym przysłowiu: „ Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść.” Nawet jeśli chcemy dobrze, pomóc- pamiętajmy żeby to robić z logiką. Jeśli widzimy, że jest ktoś dowodzący- pozwólmy na to.
  • Doctor's hands in blue gloves holding plastered heart

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *