Profilaktyka – bestia o dwóch twarzach

Są wakacje! W związku z tym zdarzyło mi się także przez kilka dni opiekować 8 – letnim kuzynem w ramach letnich wariacji.  Zakres moich obowiązków zakładał także ogarnianie młodego w temacie mycia zębów i tu nad głową zaświeciła mi się pomysłowa lampka. Postanowiłam sprawdzić jak w praktyce wygląda skuteczność profilaktyki, którą nieustannie zasypujemy głowy dzieciaków, a w szczególności zwyczaje dotyczące mycia zębów.

Mycie zębów bardziej wizualne niż skuteczne

Jest szczotka, jest pasta, wiadomo jest i woda. Wszystko wygląda jak należy. Jednak samo mycie pozostawia wiele do życzenia. Bardziej chodzi tu o odhaczenie czynności mycia, nie zaś o samo oczyszczanie zębów. Na pytanie o wieczorne mycie zębów, młody odpowiada pewnym i  zdecydowanym „TAK!”.

Wakacyjna szkoła

Szkolenie mycia zębów okazało się być trochę taką „przemyconą nauką”. Bardziej przy okazji i bez większych przygotowań. Technika wymiatania okazała się być niestety zbyt skomplikowana, a główny nacisk został położony na naukę oczyszczania każdej powierzchni, bez zapominania o pozostałych oraz przy użyciu najprostszych metod.

Wymówki i jeszcze więcej wymówek

Nie obeszło się i bez nich, a jak wiadomo dziecięca kreatywność nie zna granic:

„Umyłem z jednej strony, ale język piekł mnie od pasty, więc drugiej strony już mi się nie udało”

„Zapomniałem o drugiej stronie”

„Zapomniałem szczoteczki, ale na szczęście pożyczyłem inną”

„Umyłem niechcący dwa razy tę samą stronę”

…  a na sam koniec: „ Myłem przez dwa tygodnie 2 razy dziennie, więc przez najbliższe 2 miesiące nie muszę już wcale.” 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *