Promocja czy pułapka?

Promocja czy pułapka?
Zakupy grupowe? Czasem aż żal nie skorzystać. Hotelik w górach za połowę ceny w sezonie? Biorę.

Pokój z widokiem na śmietnik
Kilka razy trafiłem na świetne okazje, lecz po przyjeździe na miejsce okazało się, że czułem się jak klient gorszej kategorii.

Jak to działa?

Im więcej osób zdecyduje się na zakup – tym bardziej można opuścić cenę. Jak w hurtowni.
Lwia część ceny kuponu grupowego trafia jednak do serwisu oferującego takie zakupy, nie do sprzedawcy usługi czy towaru. Sprzedawanie swoich usług za niewielkie pieniądze ma być więc formą promocji lub reklamy, w myśl zasady: „Jeśli klientowi się spodoba, to na pewno wróci.”
Ja nigdy nie wróciłem w to samo miejsce.

Zakupy grupowe w stomatologii?

To pułapka. Dlaczego?

1) Traktuje się pacjenta jak klienta!

2) Pacjent kupuje kupon na usługę, do której nie ma pojęcia czy są wskazania medyczne! Przykładowe kupony (sic!) :

          „Leczenie trzech ubytków z konsultacją i przeglądem”.
A jeśli pacjent nie ma ubytków?

           „Wszczepienie implantu zębowego”
Poważnie? Bez wywiadu medycznego, bez badania warunków miejscowych i oceny predyspozycji i ryzyka mogę kupić sobie kupon na wszczepienie implantu? A co, jeśli nie ma warunków na wszczepienie implantu w miejsce brakującego zęba?

          „Wybielanie zębów”
Bez omówienia potencjalnych korzyści, ryzyka i konieczności przestrzegania specjalnej diety po zabiegu a także leczenia ewentualnej próchnicy przed wybielaniem?

          „Niewidoczne aparaty ortodontyczne”
Bez ustalenia czy są wskazania do leczenia oraz jakie są jego ograniczenia to pacjent podejmuje decyzję za ortodontę – czy będzie nosił aparat czy nie. Doskonały pomysł, prawda?
Rodzi to mnóstwo niepotrzebnych nieporozumień.

3) Nie wiąże to w żaden sposób pacjenta z gabinetem…

…jak mogłoby się wstępnie wydawać. Z własnego doświadczenia wiem, że mimo najlepszego podejścia do pacjenta, poświęconego czasu, omówienia potrzeb leczniczych tylko 10% pacjentów umawia się na kolejną wizytę. Reszta znów szuka okazji pośród zakupów grupowych.

4) Kreuje niekorzystny wizerunek dentysty jako sprzedawcy usług.

Wizerunek gabinetu też na tym cierpi. Skoro ktoś sprzedaje takie kupony – musi mieć małą bazę pacjentów. A jeśli ma mało pacjentów – to czy na pewno dobrze tutaj leczą?

5) Rodzi mnóstwo frustracji wewnątrz zespołu stomatologicznego.

Zarobek nieadekwatny do włożonego wysiłku to brak motywacji do pracy. A to niestety przekłada się na jakość. Uczciwy pracodawca zapłaci całość przychodu z kuponu lekarzowi wykonującemu na przykład usuwanie kamienia licząc na promocję gabinetu i biorąc koszty na siebie. Ale często jest inaczej. Mój były pracodawca nie płacił nic. Lekarze godzili się na wykonywanie badania i piaskowania bezpłatnie licząc, że przy okazji nakłonią pacjenta do leczenia, na czym już przy okazji zarobią. Czy to forma motywacji? Czy może demotywacji?

6) Oraz mnóstwo frustracji i rozczarowań niedoinformowanych pacjentów.

„Jak to, kupon na piaskowanie nie zawiera w sobie usuwania kamienia!?”

Zastanów się więc. Czy warto ryzykować swoją reputację?

 

Źródło obrazu: Pixabay.com, licencja CC0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *