Rodzic u dentysty

Dzieci. Wielu lekarzy nie chce ich przyjmować. Są wyzwaniem. Często kwalifikujemy ich do grupy trudnych pacjentów. Zastanówmy się jednak, czy wyzwaniem są tak naprawdę dzieci?

Co myśli mały człowiek, kiedy słyszy: „Idziemy do dentysty”? Nigdy tam nie był, nie ma wspomnień, skojarzeń. Po prostu, idzie do dentysty.

Etap przygotowań

„Nie bój się, nie będzie bolało  ZAKAZANE

„Kiedy mama była mała to było strasznie, teraz już jest fajnie u dentysty” ZAKAZANE

To chyba najczęstsze słowa otuchy, które słyszę w gabinecie. Co wtedy myśli dziecko? „Chyba mam się czego bać!” Dziecko przygotowane, pora na wizytę…

Wizyta

Scenariusze tych spotkań przebiegają bardzo różnie. Przytoczę dwa flagowe.

Rodzic 1
Siedzę z boku i nie reaguję na nic. Wychowuję dziecko bezstresowo. To ty masz jakoś wyleczyć te zęby. Gryzie? Niemożliwe.

Rodzicu pamiętaj, że to ty kształtujesz swoje dziecko. My mamy pomóc, ale twoim zadaniem jest wychowywać. Pomagaj nam.

Rodzic 2
Tak bardzo kocham swoje dziecko, że będę płakać razem z nim. Może nawet głośniej. Podbiegnę mimo, że nie ma potrzeby. Chwycę za rękę. Powtarzam, że już koniec nie zauważając, że jeszcze się nie zaczęło. To przecież wizyta u dentysty, musi być trochę tragicznie.

Tutaj najlepiej sprawdza się zasada: rodzicu czekaj w poczekalni. Pomagaj, a nie przeszkadzaj.

Moim ulubionym scenariuszem jest oczywiście współpraca ze świadomym, przygotowanym rodzicem. Na szczęście, tacy też się zdarzają. Wtedy leczenie niemal zawsze skazane jest na sukces 🙂 Uważam, że najpierw powinniśmy przejść wizytę adaptacyjną z rodzicem. Pamiętajmy, że dziecko rodzi się jako niezapisana kartka. To my, rodzice ją zapisujemy.

 

Źródło obrazu: http://www.papilot.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *