Stayin-alive

Wypadek przy Grabiszyńskiej. Na ulicy leży potrącony człowiek. 150 ludzi dookoła. Każdy boi się podejść. Po 40 min przyjeżdża karetka.

Ratownicy zostali oskarżeni o zbyt późny przyjazd.

 

Co się okazało?

– karetka przyjechała dokładnie 8 minut od wezwania,

– potrącony człowiek umarł nie w wyniku urazów po wypadku, lecz przez uduszenie – leżał nieprzytomny na wznak.

Taką historię przedstawił nam na kursie z BLS i ALS Wojewódzki Konsultant Ratownictwa Medycznego. Mówił, że w ratownictwie istnieje określenie „śmierć, której można było uniknąć”.

Wystarczyłoby położyć poszkodowanego odpowiednio wcześnie w pozycji bocznej bezpiecznej lub w razie potrzeby rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową i człowiek by żył.

Na kursie byli i młodsi i starsi lekarze. Z ich ust padały czasem pytania o podstawy pierwszej pomocy. Każdemu wydaje się, że to wszystko takie proste. Nawet jeśli, to trzeba ćwiczeń w celu doskonalenia się, nabierania szybkości w diagnozie i działaniu. Tu liczy się każda sekunda. Apeluję do wszystkich o uczestnictwo w kursach chociaż z BLSu!

Ostatnio ściągnęłam sobie ciekawą aplikację na telefon. Występują tam dźwiękowe podpowiedzi:

– włącza się przebój Bee Gees – Stayin’ Alive – w jego rytmie uciskamy klatkę piersiową,

– Vinnie Jones wydaje polecenia: szybciej, wolniej, mocniej – aby uciskać z odpowiednią częstotliwością i głębokością (5-6cm).

Dość komicznie musi to wyglądać z boku, ale najważniejsze, żeby pomóc!

Stayin-alive.

 

 

 

 

 

 

Fot. Stayin-alive 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *