Wieści z frontu

Z medycznych praw Murphy’ego: 1.W każdej terapii wystąpi każdy możliwy błąd. 2. Każdy błąd zmierzać będzie do największych szkód.

Nie raz zdarzyła mi się sytuacja kiedy pacjent dzień po ekstrakcji przychodził do innej lekarki w gabinecie, w którym pracuję z prośbą o sprawdzenie czy na pewno ząb jest usunięty bo „ta co mi usuwała to młoda, dopiero po szkole, życia jeszcze nie zna i tak szybko jej to poszło”.
Nie raz przyszedł do mnie pacjent, który wręcz wymagał potwierdzenia, że lekarz, który leczył go poprzednio wykonał zabieg nieprawidłowo (z relacji pacjenta co do przebiegu zdarzeń i stanu faktycznego wynikało, że lekarz wykonał swoją pracę zgodnie z najlepszą wiedzą i sztuką medyczną, nie mówiąc już o kodeksie etyki lekarskiej).
I nie raz pacjenci spierali się ze mną, że inny lekarz leczył „to samo” u cioci/ brata/ mamy inaczej niż ja, nie przyjmując zupełnie do wiadomości, że każdy organizm jest inny i należy go traktować indywidualnie a warianty leczenia, o których wyczytali w „googlach”, w danych warunkach klinicznych są niemożliwe do zastosowania.

Mówi się, że lekarze dzielą się na tych, którzy mieli, mają lub będą mieli założoną sprawę w sądzie na skutek wystąpienia powikłania lub błędu w sztuce.

Mam wrażenie, że jest w tym powiedzeniu dużo prawdy. Pacjenci stają się coraz bardziej roszczeniowi i mimo rzetelnej informacji o możliwych powikłaniach i ryzyku leczenia potrafią robić niesamowite awantury i grozić sądem w przypadku wystąpienia jednego z nich. Nie bronię oczywiście lekarzy, którzy nie wykonują swojej pracy z należytą starannością, ale bądźmy szczerzy- nie znajdzie się chyba taki, któremu nie zdarzyło się chociaż jedno powikłanie nawet przy wykorzystaniu najlepszego sprzętu, ogromnej wiedzy i staranności.
Konflikt i brak zaufania powstający pomiędzy pacjentem a lekarzem w takiej sytuacji nierzadko podsycają dyskusje na forach internetowych.

 

Funkcjonowanie w takich warunkach jest niezwykle męczące i frustrujące. Stan rzeczy wymusza pobieranie coraz to nowszych zgód, oświadczeń czy deklaracji i prowadzi do narastania poczucia zagrożenia i ciągłego stresu we wzajemnej relacji. Pomimo tego, że obu stronom zależy na tym samym  (aby zabieg wykonany był prawidłowo, solidnie i aby pacjent cieszył się dobrym zdrowiem przez lata) to ciągle stoimy po dwóch stronach tej samej barykady.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *