„y-hy, y-y”

W liceum miałam dylemat czy pójść na kierunek lekarsko-stomatologiczny czy lekarski. Rozmawiałam na ten temat ze znajomymi i większość mówiła tak: „Jesteś gadułą, będziesz fajną dentystką.” Jak to jest z tym „gadaniem”?

Nie każdy pacjent lubi, gdy rozmawia się podczas zabiegu. Ale nie można tutaj w skrócie napisać: „Jedni lubią inni nie” . To jest bardziej skomplikowane.

Po pierwsze trzeba wyczuć pacjenta, poznać go. Poczuć jego osobowość. Jeśli znamy pacjenta, to zwrócić uwagę na to w jakim dziś jest nastroju.  Poświęcić czas na rozmowę przed zabiegiem i bacznie obserwować.

Jakże często zdarzają się pacjenci nieufni i podejrzliwi. Ich wątpliwości sięgają zenitu, gdy widzą młodą twarz lekarza.  Podjęcie tematu nie związanego z zabiegiem może spowodować, że pacjenci odczują, że nie skupiamy na nich 100% uwagi przez co zwiększa się możliwość popełnienia przez nas błędu. Poza tym uważają, że ten czas całkowicie powinniśmy poświęcić tylko ich zdrowiu.

Ciekawą grupą pacjentów są gaduły. Podczas naszego monologu czują ogromny dyskomfort, bo chcieliby skomentować, a nie  mogą.  Jeden z moich pacjentów ciągle wyjmował ślinociąg, żeby wypowiedzieć się w danym temacie. Wtedy trzeba ich poinformować półżartem, że niestety to jest monolog, a oni są słuchaczami. Trzeba się liczyć z tym, że po zabiegu trzeba będzie poświęcić trochę czasu na wysłuchanie zdania pacjenta na tematy, które poruszaliśmy podczas zabiegu.:)

Gdy pacjent jest  skrępowany, to żart lub ciekawa, krótka historia może rozluźnić atmosferę i przy okazji samego pacjenta. Przestraszeni pacjenci zazwyczaj  chcą , żeby lekarz opowiadał  o czymś co nie jest związane ze stomatologią, aby odwrócić uwagę od tego co robimy w jamie ustnej.  Grupami ludzi, którzy zazwyczaj wolą „gadającego stomatologa” są dzieci i  młodzież.  Miałam kiedyś praktyki w miejscu,  gdzie  jedni lekarze mówili dużo, żartowali, inni przez cały zabieg milczeli. Rozmawiałam na ten temat ze znajomymi – nie stomatologami. Większość uważała, że gdy lekarz przez cały zabieg milczy lub tylko wydaje suche polecenia asystentce,  atmosfera jest nie do zniesienia.  Czas leci wolniej, pacjent się nudzi i szuka zajęcia: tu wypatrzy plamę na lampie unitu, tu rozmazaną kreskę na oku asystentki.:)

Jednak może zdarzyć się, że pacjent będzie tak zmęczony, że leczenie w pozycji Trendelenburga i relaksacyjna muzyka wprawią go w stan na pograniczu snu i jawy.  Może nawet lekko odpłynąć. Dajmy takiemu pacjentowi spokój. Nie zadręczajmy go naszym monologiem czy rozmową z asystą. To drugie  ograniczmy do poleceń, które wypowiadamy cicho i delikatnie.

Nie każdy z lekarzy ma dar opowiadania.  Jedni potrafią rozmawiać na każdy temat w każdej chwili strzelając słowami jak z karabinu,a inni są bardziej introwertyczni.  Nie ma nic gorszego niż opowiadanie o czymś na siłę.  Musimy przede wszystkim być sobą, bo każde nienaturalne zachowanie będzie łatwo wychwycone przez pacjenta, co może zburzyć zaufanie, a na pewno zepsuje atmosferę.  Jednak nawet małomówni powinni kontakt z pacjentem nawiązać.

Dobrym pomysłem jest zapytanie pacjenta czy chce, żebyśmy tłumaczyli mu krok po kroku co robimy, czy wolą o tym nie myśleć.

Pamiętajmy , żeby nie zagalopować się z rozmowa z asystą i raz na jakiś czas zwrócić się do pacjenta, włączając go w rozmowę lub chociaż zapytać: Wszystko w porządku? Unikajmy gestykulacji , nadmiernego ekscytowania się oraz podnoszenia głosu.

Można rozmawiać z pacjentem, ale nie zapomnijmy o zadawaniu pytań na które można odpowiedzieć : ”y-hy”, albo „y-y”.

To na jakie tematy rozmawiać, a jakich unikać, będą tematem następnego postu.

Comments
  1. 3 lata ago
  2. 3 lata ago
  3. 3 lata ago
  4. 3 lata ago
  5. 3 lata ago
  6. 3 lata ago

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *