Z pamiętnika (bardzo) młodej stomatolożki

Chciałoby się zacytować klasyka polskiej kinematografii „Ciemność! Ciemność widzę!”  Nadszedł ten dzień… wraz z końcem  września upłynął czas bezpieczny i znany. Zaczął się czas poszukiwania pracy i jej wykonywanie. Jak do tego doszło?

Przecież dopiero co był koniec studiów, trochę tremy i zachłyśnięcie się prawdziwym dorosłym życiem stażysty… po pierwszym dniu trema zniknęła, a właściwe zmieniła się w obawę: ale jak to? ja decyduję o leczeniu? Potem, dzięki Opiekunom, trochę złagodniały rysy codzienności, bo zyskało się pewność, że jednak ktoś tam czuwa i pomoże (czego każdemu życzę). W połowie codzienność stała się bardziej rutyną- bezpieczną przystanią i punktem stałym każdego dnia.

Pierwszego dnia nadchodzący czas stażu wydaje się być wiecznością, ale wystarczy moment nieuwagi, chwila zapomnienia
w nowych doświadczeniach, znajomościach i nagły kubeł zimnej wody, gdy w kalendarzu widzę datę 30 września. Ale jak to ? Kiedy to minęło? Dopiero teraz dociera do mnie, że to koniec bezpiecznej znajomej ochronki. Dopiero teraz się zacznie i aż ciemno robi się przed oczami. Wszystko nowe, samotnie i już na całkowicie własny rachunek.

Zatem zakasuję rękawy i siadam do tworzenia planu, bo strategia to podstawa. Już pierwsza kłoda pod nogami – napisać dobre CV. Jeszcze pierwsze rubryki to i owszem, ale co w doświadczeniu? Mam już jakieś? Usilnie staram się wygrzebać z pamięci coś, co mnie wyróżni na rynku wśród kolegów i koleżanek ze studenckiej ławy. Jakoś poszło.

Teraz poszukiwanie miejsca pracy. Rozmowa. Tu kolejny problem jak ją prowadzić? Toż to pierwszy raz! Dobrze, że są przyjaciele. Świetnie, że wiem czego nie chcę, ale byłoby rewelacyjnie gdybym wiedziała czego chcę. Zatem pytam siebie, jakie są moje oczekiwania, cele i marzenia. Co będzie mnie satysfakcjonować. Najważniejsze – choć trudne – staram się to głośno, wyraźnie
i grzecznie artykułować. Uff! Udało się.

Teraz pozostaje tylko czekać na odpowiedź i ruszyć na tour de urzędy. Jakie życie było proste w trakcie studiów!  Zatem biegam
i kolekcjonuję – kolejne punkty na mapie to: izba lekarska, lekarz medycyny pracy, miejsce stażowe i znów izba. Potem maraton
i bieg z przeszkodami po urzędzie miasta, biurach rachunkowych trochę czekania i jest. Upragnione pełne prawo wykonywania zawodu, otworzona działalność, uzgodnione warunki pracy.

Zmęczenie opada, siadam z kubkiem kawy w wygodnym fotelu i zastanawiam się, co przyniesie to nieznane jutro…

Comments
  1. 4 lata ago

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *