Z pamiętnika młodej stomatolożki – igraszki losu.

Serendipity”  czyli angielskie łaskawe zrządzenie losu często ułatwia odnalezienie prostej drogi w krętej wędrówce przez Labirynt życia.

Czy nie czuliście się czasem jakby cały świat się w sekundzie zawalił i spadł Wam na głowę? Cała misterna budowla złożona z planów, marzeń i czynów runęła jak domek z kart. Nawet brakuje sił żeby osunąć się na ziemię i płakać. Wydawać by się mogło, że właśnie zdarzyła się największa z możliwych tragedii…Ja sama miewam takie dni, momenty. Wpadam po sam czubek głowy w czarne doły o których wspomina Holly Golightly, ale ona wybiera się wtedy na Piątą Aleję Nowego Jorku :).

 

Każdy ma swój sposób na rekonwalescencję. Jednak czasem brakuje nam kontekstu naszych własnych prób i doświadczeń. Perspektywa pojawia się dopiero gdy się oddalimy od epicentrum problemów.

 

Nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, okazuje się to nie tylko błahostką, a wręcz wybawieniem, naprowadzeniem na właściwą drogę i tor do czegoś co mogło nam umknąć. Mogliśmy nie trafić na Kogoś, w odpowiednim Miejscu i Czasie.

 

Kto wie czy spacer po parku z powodu złamanego serca, zwolnienia z pracy czy choćby niezbyt udanej kanałówki nie jest przeznaczeniem, losem i naszym fatum?

fatum i igraszki losu

 

Fot. Igraszki losu – http://www.amusingplanet.com/2014/09/longleat-hedge-maze-longest-in-world.html

Fot. Fatum – http://www.elementem.com/products/where-the-magic-happens

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *