Z pamiętnika młodej stomatolożki – medycyna i literatura

„Tam gdzie brak pokory giną ludzie” A. Christie

Królowa kryminału po raz kolejny wykazała się niebywałą trafnością, przenikliwością i znajomością ludzkiego charakteru. Zwłaszcza w zawodzie lekarskim pokora jest niezbędna. Cnota moralna, która w ogólnym rozumieniu polega na uznaniu własnej ograniczoności, nie wywyższaniu się ponad innych i unikaniu chwalenia się swoimi dokonaniami. Niestety w otaczającym nas świecie zarówno w literaturze, sztuce jak i ( o zgrozo! ) w codziennym życiu coraz mniej pokory, etyki i kindersztuby. Czemu tak się dzieje? Czy tak było zawsze? Skąd zatem czerpać wzorce?

A jakie cechy Lekarza odnajdujemy w literaturze i sztuce na przestrzeni wieków? Zapraszam serdecznie na pierwszy etap wędrówki po literackich postaciach lekarzy. Są one tym barwniejsze, ponieważ tworzone przez wyobraźnię Czytelnika.

Postać lekarza- znachora- uzdrowiciela towarzyszyła człowiekowi od zarania świata. Już pierwsze plemiona posiadały „szamana”, który w cudowny sposób próbował uzdrowić chorych i cierpiących. Przez wieki jego postać ewoluowała, aż osiągnęła ostateczny dzisiejszy wygląd i charakter. W języku łacińskim doctor oznaczał nauczyciela i mistrza, a słowo medicus, od którego pochodzi sztuka lekarska- medycyna- to druga nazwa wykonawcy naszego zawodu. Wg Ericha Segala „ lekarze to najbardziej podatni na ciosy i najwrażliwsi z ludzi (…) Boleśnie zdają sobie sprawę z tego, że nie są w stanie spełnić naszych oczekiwań i to zwiększa ich frustrację. Nazywa się ich okaleczonymi uzdrowicielami.” Z tą kreacją lekarza zgadza się Eugene Ionesco, który twierdzi: „sumienny lekarz winien umrzeć wraz z chorym, jeśli nie mogą razem wyzdrowieć.”

Każdemu marzy się lekarz-opiekun, anioł pilnujący, aby nic złego nam się nie przytrafiło. Gdy myślimy o zawodzie lekarza, przychodzi nam na myśl człowiek społecznik, sprawiedliwy, pomocny, bezinteresowny. Ktoś kto stara się pomóc ze wszystkich sił. Poświęca nawet swoje dobro dla dobra innych. Wszystkie prawa i normy etyczne budują portret doktora-sługi. Tylko takiemu człowiekowi można chcieć powierzyć zdrowie i życie. Platon, Plotyn, Berkeley…- wierzyli w ideały.

   Wzorem lekarza społecznika, portretem literackim nieomal idealnym jest Tomasz Judym- bohater powieści „Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego. To z pewnością uosobienie idealisty i człowieka społecznika. Niskie pochodzenie, ubóstwo nie zapowiadało Judymowi dobrego życiowego startu. Jednak dzięki uporowi i zdolnościom został lekarzem- postacią ważną i cenioną w społeczeństwie. Ciężkie doświadczenia, przeżycia z okresu dzieciństwa pozwoliły mu odczuwać empatię z biednymi i bezdomnymi- co nie było mile widziane. Mimo przeciwności losu walczył o lepszy byt poszkodowanych, których widział wszędzie- w Paryżu, Cisach na Śląsku. Nie rozumiał swoich kolegów. Oni dostrzegali tylko zysk, dobro materialne, a nie żywego cierpiącego człowieka. Nie mógł się z takim spojrzeniem na świat pogodzić. To „ chybiony pozytywista, romantyk realizmu”- jak określał go sam Żeromski. Czy na pewno?

Działał zupełnie samotnie według wcześniej ustalonego programu społecznego. Nie ma nawet znikomego poparcia w środowisku zawodowym, choć staje się dzięki swemu postępowaniu „wyrzutem sumienia” dla innych. Żadne przeszkody na drodze „powołania służbie drugiemu człowiekowi” nie zatrzymują go. Uważa, że aby dobrze służyć drugiemu człowiekowi i być dobrym lekarzem, należy oddać się całkowicie. Nie uznaje półśrodków, dlatego rezygnuje ze wszystkiego dla dobra ogółu. Idealizm pozbawi go niestety możliwości niesienia pomocy. Gubiąc siebie – zgubi innych, zapominając o podstawowej zasadzie obecnej medycyny ratunkowej- życie ratownika jest najważniejsze. Judym to „ okaleczony uzdrowiciel”- zraniony przez samego siebie. Tym niemniej jest to postać pozytywna.

Fot. Medicus.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *