Z pamiętnika młodej stomatolożki – w pułapce nowinek technologicznych

Ostatnio coraz częściej o jakości usług stomatologicznych ma świadczyć nowoczesne wyposażenie gabinetu: gadżety, kamery, mikroskopy no i wszechobecne tablety.

Komórki i „zwykłe” laptopy to już tylko poziom podstawowy. Końcówka turbiny musi być ze światłem, plus kamera zewnątrzustna, i lupy najlepiej te najmocniejsze. Gdy wzruszam ramionami i kiwam głową na nie, na pytanie czy pracuję tak i stosuję codziennie wcześniejsze udogodnienia spotykam się w najlepszym wypadku z wzniesieniem brwi do góry u rozmówcy, a w najgorszym z komentarzem- „ Jak tak można?! Co ja w takim razie widzę i jak pracuję?! Czy mi nie wstyd, że nie podążam za możliwościami?” No cóż… co w takim razie widzą Oni bez nich? Zdaję sobie sprawę, iż sprzęty te podwyższają moją zdolność zobaczenia pewnych uchybień i procesów toczących się w jamie ustnej, ale słowo-klucz: ZOBACZENIA! Sam mikroskop, lupy czy kamera nie usuną próchnicy, zęba i nie założą prawidłowego wypełnienia. To co i jak mam zrobić ma wiedzieć moja głowa aa wykonać mają ręce. Wiadomo, na pacjencie na pierwszym miejscu zrobi wrażenie stojący super-sprzęt, ale czy nie docenia w efekcie pracy naszych rąk? A tablety, kamery? Rozumiem, że mają pomóc edukować naszych Pacjentów, ale jeśli język medyczny nie zostanie przez nas odpowiednio przekształcony na nic nie zda się najlepsza rozdzielczość ..                            

Nie stoję na stanowisku, żeby odrzucać dane nam techniczne możliwości ale widząc otaczające mnie środowisko lekarskie ( zwłaszcza nas- świeżynki) dostrzegam ogromną pułapkę – to my jesteśmy uzależnieni od techniki, stajemy się jej niewolnikami. Co jakiś czas w trakcie rozmów prowadzonych z bliskimi mi stomatologami dowiaduję się, że ich „wiara” w mikroskop została mocno zachwiana no bo i co z tego, że widzą skoro pomimo usilnych prób nie udało im się zakończyć leczenia prawidłowo? Najważniejsze są umiejętności, wiedza, etyka dopiero potem wspomaganie techniczne.

A może się mylę? Może jest tak jak opisywał Jürgen Thorwald w „ Stuleciu chirurgów” o przełomowych odkryciach w chirurgii, w XIX wieku na podstawie wspomnień H. St. Hartmanna? Tam też nowinki techniczne i udogodnienia również nie wszystkich przekonywały, a przecież teraz nie wyobrażamy sobie innej chirurgii i medycyny? Według mnie najważniejszy jest złoty środek między nowoczesną techniką i jej całkowitym brakiem. W końcu wymyślimy swoją najlepszą dla pacjentów mieszankę wiedzy, zdolności i udogodnień technologicznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *