Z pamiętnika stomatolożki…o psia kostka! Powikłanie!

Pewna mądra Kobieta uczyła mnie, że nikt nie jest super maszyną ani hiper komputerem. Popełniać błędy ma prawo każdy, skoro nawet najdoskonalsza technika nie jest w stanie się ich wyzbyć.

Kto nie ma powikłań? Kto nie czyni błędów? Ten kto nic nie robi!

Niech strach przed powikłaniami nie krępuje nam rąk ani nie pląta nam myśli. Jesteśmy tylko Ludźmi…:). Ot, nieprzyjemna niespodzianka – fakt nie podlegający dyskusji. Nikt ich nie lubi, każdy stara się tych usterek unikać, ale… Może spróbować zacząć je oswajać? Może nie kijem, a przysłowiową marchewką na powikłania? Zaznaczam na samym początku, że nie jest to tekst zachęcający do popełniania błędów ( nie bądźmy masochistami! ), ale spojrzenia na te złośliwe wybryki losu z innej perspektywy. Jak na nowe możliwości? Do czego? Czy są jakieś plusy? SĄ!

Nie ma co płakać, gdy mleko się już rozlało. Zadzieramy rękawy lekarskiego fartucha i traktujmy tę wpadkę jako solidny trening  szybkiego myślenia w kryzysie, tworzeniu prawidłowych, pomocnych bezwarunkowych reakcji. Może jako ostrzeżenie przed wpadaniem w rutynę czy ćwiczeniem nowych umiejętności? Gdy własnymi siłami pokonamy kryzys nawet w nie najlepszym stylu, ale z dobrym efektem będziemy już mądrzejsi o to doświadczenia i bieglejsi w pomocy na przyszłość. Słuchajmy rad, ale działajmy sami. W końcu już Konfucjusz mawiał:

 Powiedz mi a zapomnę. Pokaż mi a zapamiętam. Pozwól mi zrobić a zrozumiem.

Comments
  1. 3 lata ago
  2. 3 lata ago
  3. 3 lata ago

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *